1/04/2018

Podsumowanie blogowania w 2017 - prywata

Podsumowanie blogowania w 2017 - prywata
Trochę prywaty.

Ten rok był dla mnie ciężki. Najpierw borykałam się z kryzysem twórczym i choć nie trąbiłam o tym na prawo i lewo, byłam bliska zrezygnowania z pisania. Dlaczego? Bo wszystko nie tak... bo brak satysfakcji przede wszystkim - bo zdjęcia nie takie jak bym chciało, bo brak czasu, bo choroby, bo wahania wagi, bo smutno, bo wesoło, bo brak cudownych ofert współpracy itp....roiło się w głowie..  Potrzebowałam się zatrzymać w tym myśleniu, bo zawsze chciałam żeby to miejsce sprawiało mi przyjemność. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej.
Ta, tak potrzebna przerwa pozwoliła mi się wzmocnić w przekonaniu, że nadal chcę to robić ale kosztowała mnie ogromny ale to OGROMNY spadek popularności. Nie powiem, bolało. Do dzisiaj nie udało mi się odbudować stanu wyjściowego. Żeby tego było mało, straciłam komentarze z kilku lat blogowania! Przez źle działający disqus - do dzisiaj nie wróciły a ja nie mam pomysłu jak to zmienić. Trudna szkoła -ale o dziwo, choć mogłam się załamać ostatecznie, dzięki wsparciu dobrych Duszek robiłam po prostu dalej swoje.




Konto na instagramie i te śmieszne bany, ograniczenia, żebroserduszka noo nie - przestało mi się to podobać. Trudno nie muszę być na świeczniku, zawsze jest ze mną ta garstka mniej lub bardziej znajomych na których mogę liczyć.
Przekonałam się też, że nie jestem stworzona do dużych imprez blogerskich typu See Bloggers.
To nie moja bajka i nie będę w tym więcej uczestniczyć. Za to uwielbiam spotkania w mniejszym gronie - chyba najbardziej w całym tym blogowaniu - tą energię, ekscytację! Czerpię z nich po prostu moc.
Udało mi się nawiązać kilka ciekawych współprac i odmówiłam tym, którzy mnie nie interesowali. Za żenujące uważam branie wszystkiego jak leci  - a to niestety widać jak na dłoni. Wiele osób straciło w moich oczach wiarygodność - totalnie!
Podjęłam też kroki w kierunki monetyzacji bloga i choć spotkałam się z kilkoma negatywnymi komentarzami dalej chcę kontynuować w granicach rozsądku i własnej moralności.
Kilka tekstów przyniosło mi trochę prawdziwej satysfakcji (Dzik w MPK, czy ten o tym jakich osobowości lepiej unikać).
Rozwinęłam też trochę konto na facebooku, po tym jak instagram zaczął mnie mierzić.


Nie aspiruję do niczego, to moje własne poletko, które ma swoich zwolenników, jak i przeciwników. W tym roku zakończyłam kilka trujących pseudoznajomości, wypisałam się z grupy, którą tworzą wspaniałe osoby, ale nie mogłam ścierpieć obecności pewnych osób. Po co się męczyć!? Po co obmawiać za plecami. Nie jestem obłudna. Wolę zerwać, przekreślić te relacje, nawet ze szkodą dla mnie.
W moim życiu osobistym nie wydarzyło się nic spektakularnego ale drażałam o zdrowie swojego psa! Co to znaczy to wie tylko kto ma psa ... udało się ustabilizować sytuacje, choć nie bez nieodwracalnych zmian...  Niemniej jest światło w tunelu.... już za kilka dni spełniam jedno ze swoich podróżniczych przygód.

Koniec roku to także czas na rankingi - widzieliście najnowszy  ranking youtuberów ? Sprawdźcie na jakiej pozycji są Wasi ulubieńcy :) apynews.pl/ranking-youtuberow
<a href="https://apynews.pl/ranking-youtuberow">apynews.pl/ranking-youtuberow</a>
[url=https://apynews.pl/ranking-youtuberow]apynews.pl/ranking-youtuberow[/url]
Będziecie ze mną w 2018 ?

1/03/2018

Ulubieńcy 2017 - TOP TEN -

Ulubieńcy 2017 - TOP TEN -
Tak, tak wiem, po kokardę mamy tych podsumowań...niemniej sama lubię rzucić okiem co zaskarbiło sympatię koleżanek i kolegów w ubiegłych latach.. Oczywiście zachowując zdrowy rozsądek, bo to kilkunastu odrębnych kategorii to nie mam cierpliwości.



Do rzeczy:

1. Fresh&Natural - Regenerujący orzechowy balsam do ciała - absolutny faworyt. Na pewno wrócę do tego puszystego musu, który cudownie odżywia skórę a pachnie tak, że chce się jeść orzechy kilogramami.

2. Aqua Allegoria Mandarynka z Bazylią Guerlain - to perfumy, którymi pachniałam przez całą wiosnę i lato. Niesamowicie rześkie nuty z odrobiną słodyczy, które pobudzały do życia.


3. Odżywczy krem do twarzy Senelle z letniej serii wpisał się idealnie w moje potrzeby...lekki a zarazem dość treściwy, cudownie nawilżał i koił cerę.


4. Lipacid Intensive Synchroline - krem do twarzy, który z kolei zużywałam w sezonie jesienno - zimowym do ostatniej kropelki (co niezwykle rzadko mi się zdarza). Doskonale zabezpieczał cerę przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych.


5. Enzymatyczny peeling do twarzy Sylveco -  dla mnie prawdziwa, naturalna perełka. Bogata, odżywcza oleista formuła, nie działa może jak chemiczna torpeda, ale na moje potrzeby wystarczająco.


6. Indigo Shea Butter Indigolicious - trochę podrasowane perfumowo masełko shea do pielęgnacji skórek i nie tylko. Cudowny zapach, odżywcza formuła - działa tak jak ma działać. Bardzo poręczne opakowanie plus zapach, przyczyniły się, że bardzo chętnie sięgałam po to masełko.


 7. Ukochany, austriacki płyn do demakijażu BiGood, w który zaopatruje mnie Justynka :) Dziękuję Słońce <3 Mam pokaźny zapas, bo płyn jest naprawdę wydajny, o nieco oleistej formule, którą wprost uwielbiam.


8. W wannie najczęściej towarzyszyły mi olejki i esencje Kneipp, które uprzyjemniały wieczory.


9.  Olejek w żelu  do demakijażu ust Sephory (Ultimate oil - in - gel lispstick remover ) to prawdziwa perełka, którą odkryłam całkiem przypadkowo (zapomniałam dorzucić do prezentu dla koleżanki, potem zapomniałam i znalazłam w czeluściach szuflady. Z ciekawości spróbowałam
i wow! Doskonale usuwa najbardziej trwałe szminki, przy czym nie podrażnia skóry.


10. Złotą dziesiątkę ulubieńców zamyka podkład Bobbie Brown, który dostałam od Agaty (jeszcze raz dziękuję!) - głównie za to, że przypomniał mi, że podkłady mogą pięknie poprawiać stan cery, nie podkreślać suchych skórek i nie tworzyć sztucznej maski na twarzy. Poza tym wiecie...no Bobbi to jest...jakby luksusowo ;)


12/31/2017

Projekt denko - grudzień 2017

Projekt denko - grudzień 2017
Ostatnie denko i ostatni wpis w tym roku. Na szybko ale śmieci przecież trzeba wyrzucić, żeby nie zostały na nowy rok...jakiś taki przegląd ;)

Ostatnio z powodzeniem zużywam maseczki. Najbardziej lubię takie na kilka razy (jak np. Rapan Beauty) ale przyznam, że polubiłam się z algowymi Bielendy Proffesional w saszetce.. Żelowa nie przypadła mi do gustu a Amazgin avocado nie było takie doskonałe, bo mnie trochę zapchało ;/


Wyrzucam zabłąkaną w odmętach szuflady szminkę Bourjouis - śmierdziucha nad śmierdziuchami, przeterminowany, bezbarwny błyszczyk AA i dwa kokosowe cudaki do ust. Jeden z Soap and Glory a drugi Eos  - oba...ładnie pachniały i...i nic więcej w tym temacie :)


Całonocna maseczka z Lumene była całkiem w porządku acz bez efektu wow. Krem do rąk TBS był taki sobie. Męczyłam go bardzo, bardzo długo aż w końcu ostatecznie zużyłam na stopy :D


Kąpielowe umilacze! Najbardziej pożądane <3 I tak, puder do kąpieli z nagietkiem Hagi nie spodobał mi się. Nie lubię po prostu takiej formy - było bardzo tłusto. Kąpielowe saszetki Kneipp i Dresdner Essenz superowe, Lush - bomba ;) The Pink, miałam już taką i chętnie przyjmę jeszcze ze 100 ;)


Ekipa do ciała - masła, balsamy, oliwki i oleje ;)
W tej kategorii, zdecydowane pierwsze miejsce zajmuje orzechowiec F&N! Masło Cosnature - bieli i ciężko się wchłania, olejek Kneipp bardzo na tak a oliwki z Babydream używałam w celu wzbogacenia kąpieli.


Peelingowy kalejdoskop ... Organic Shop uwielbiam - bardzo dobry peeling, pięknie pachnie, przyjemnie złuszcza i kosztuje grosze. Eveline o zapachu trawy cytrynowej okazał się dla mnie za delikatny, podobnie jak AA i Tołpa. Oliwkowy Mea Natura przywiozłam z Grecji i cóż....przeterminował się chyba, bo zapach jakoś zjełczał. Bardzo fajny okazał się peeling w saszetce Babuszki - taki mocno trawiasty, soczyście zielony -na wiosnę kupię raz jeszcze :)

 O cytrynowej piance do mycia twarzy Cosnature pisałam i zdania nie zmieniłam - przyjazna ale nie do końca skuteczna. Niestety nie radziła sobie z oczyszczaniem makijażu ale była fajnym odświeżającym kosmetykiem porannym ;) Z kolei żel do mycia twarzy Tołpy zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Przyzwoicie oczyszczał, nie wysuszał cery i był bardzo wydajny. Esencja 4 w 1 Bielendy także była całkiem w porządku.


Twarzowa brygada!
Serum z olejem z dzikiej róży Nature Queen - fajne, Hydrolat z oczaru wirgiljskiego Kejt -bardzo pozytywny, peelingujące mleczko do oczyszczania twarzy - genialny wynalazek i oczywiście ulubiony płyn do demakijażu oczy od Justynki z Austrii :)

 Dowód na to jak bardzo polubiłam się z krem do twarzy Synchroline ;) Rzadko zdarza mi się miłość do ostatniej kropelki hehehe


Płatki pod oczy nie przyniosły niestety pożądanego efektu ;/ mocno przeciętne żeby nie powiedzieć - nijakie!


Kilka próbek :) z których nic nie pamiętam ....


Tradycyjnie, suchy szampon do włosów Batiste o zapachu kwiatowym. Dezodorant Dove o zapachu gruszkowym. Nie jestem zwolenniczą deo w aerozolach, wiem, że są bardzo szkodliwe dla środowiska ani nie przepadam za tą firmą ale muszę przyznać, że gruszkowy zapach był bardzo sympatyczny a deo spisywał się bez zarzutu.
W tle, zużyty zapach Grace - nie. Bardzo nie. Pachniał starą ciotką ;)



To by było na tyle. Dziękuję, że jesteście ze mną ! Do przeczytania w Nowym już 2018 Roku!
A zaczniemy go zabawą - także do zo!
Oby Nam się! Oby było zdrowie - z resztą będzie tak jak zawsze - raz lepiej, raz gorzej ;)

12/30/2017

Prezenty, prezenty ! nowości ze spotkania blogerskiego !

Prezenty, prezenty ! nowości ze spotkania blogerskiego !
Dwa ostatnie posty w tym roku to kwintesencja blogowania - dzisiaj nowe jutro stare ; )

Zapraszam na szybki przegląd kosmetycznych nowości, które przyniosłam (tak, tak bo szłam pieszo heheh) ze spotkania Blogerów, które miało miejsce 16 grudnia w Lublinie.

Organizatorki: Klaudia i Magda dołożyły wszelkich starań, żeby nas w pełni uszczęśliwić :)




























I cudowności niespodziankowe od kochanych Serduszek:






I urocze pierniczki od Marty <3



Mówcie co tam sobie chcecie, prezenty są super ! :) Wiadomo szczytne cele też jak najbardziej..ale
każdy raduje się otwierając paczki niespodzianki jak małe dziecko!

Właśnie takiej czystej radości życzę Wam jak najczęściej :) ale, ale z życzeniami jeszcze wrócę!

12/26/2017

Dziki Wschód i gorące serca

Dziki Wschód i gorące serca
Między jednym kawałkiem sernika a drugim, gdzieś pomiędzy uszkiem a barszczykiem, chcę Was zabrać na Dziki Wschód, gdzie piwo leje się litrami, gorące serca miażdżą zimę i uśmiech Mikołaja nie schodzi tygodniami.

W spotkaniach blogerskich jest taka siła i energia, że wystarczyłaby do ogrzania wcale niemałego miasta. Wspólne spędzanie czasu w doborowym towarzystwie, wśród śmiechów, zachwytów
i radości z czynienia dobra jest naprawdę magiczne!

Tym razem Klaudia vel Czarnulka & Magda vel Mazgoo zorganizowały Mikołajkowe spotkanie blogerów na Dzikim Wschodzie, czyli w Lublinie w dniu 16.12.2017.
 Ewentualnych podróżników pragnę uspokoić, że Lublin nie jest dzikim miastem, choć czasem ma się takie wrażenie (jak się utknie z uwagi na brak czynnych dróg dojazdowych - prawda Michał?)
Dziki Wschód to świetna miejscówka dla wielbicieli piw wszelakich i dobrego jedzenia a zwłaszcza pizzy.


W spotkaniu uczestniczyli:
Klaudia, Magda, Ania, Wiola, Sylwia , Aleksandra , Ola , Milena , Marta  , Karolina , Olga , Agnieszka , Michał i ja :)





Spotkaniu towarzyszył szczytny cel - zbiórka na rzecz Lubelskiego Hospicjum im. Małego Księcia. Dzięki licytacji z darów od sponsorów udało się zebrać ponad 1000 PLN!!!



Mówiłam już, że na tu na wschodzie mamy gorące serca!


Po zaciekłych walkach związanych z licytacją, Dziewczyny obdarowały nas upominkami, bo okazało się, że ilość Mikołajów się cudownie rozmnożyła i nie była to tylko zasługa dobrego piwa ;)
Dobro powraca!
Czas jak zwykle nieubłaganie płynął ale alee aleeee aleee
Pierwszy raz w życiu - zamykałam spotkanie i było mi z tym wyśmienicie!
Bawiłam się wybornie <3 <3 <3



Copyright © 2014 77fantasmagorie77 , Blogger